Moravia - Orlęta 4:7
Dodane przez kamil1121 dnia Lutego 12 2010 20:14:01

Treść rozszerzona
Niecodziennym wynikiem zakończył się sparing rozgrywany na sztucznej nawierzchni w Kielcach przy ul. Ściegiennego pomiędzy Moravią i Orlętami. Szczególnie w drugiej połowie spore rozluźnienie szyków obronnych spowodowało, że padło aż 8 goli. Sam mecz też miał niecodzienny przebieg.

Pierwszą połowę lepiej rozpoczęła Moravia, ale szybko oddała inicjatywę czwartoligowcom, którzy zdobyli dwie bramki i kontrolowali przebieg gry. Pod koniec tej części znów do głosu doszli piłkarze trenera Jacka Pawlika i za sprawą Mateusza Chlebowskiego zdobyli kontaktową bramkę. Początek drugiej połowy był popisowy w wykonaniu Moravii. Szybkie i dokładne rozgrywanie piłki zaskoczyło graczy Orląt i kolejno Sebastian Chałan, Mateusz Chlebowski i Przemysław Strójwąs zdobyli gole wyprowadzające Moravię na prowadzenie 4:2. Po kolejnej dobrej akcji Łukasz Nowak trafił w poprzeczkę, a po dobitce Macieja Wosia piłka odbiła się od słupka i pół metra minęła linię bramkową. Ponieważ nie było sędziów liniowych, a sędzia główny stojąc daleko od bramki nie był pewny czy piłka minęła linię bramki, bramkarz Orląt złapał piłkę i szybko wznowił grę. Moravia jeszcze raz groźnie zaatakowała i w polu karnym faulowany był Maciej Zawadzki. Karnego nie wykorzystał jednak Mateusz Chlebowski i od tego momentu coś się zacięło w grze zawodników z Morawicy. Rozluźnienie, frywolność, proste błędy, do tego szybka, dokładna gra oraz rutyna i doświadczenie Kielczan spowodowały, że w dwadzieścia minut Moravia straciła aż pięć goli.

Źródło: morawica.pl