O: Nidzianka - Moravia 1:2
Dodane przez kamil1121 dnia Kwietnia 26 2010 18:38:13

Treść rozszerzona
W meczu z rywalem, z którym w ostatnich meczach Moravia dość wyraźnie przegrywała, tym razem zdobyła komplet punktów i to na jego terenie. Podopieczni Jacka Pawlika dobrze zaprezentowali się zwłaszcza w pierwszej połowie i odnieśli zasłużone zwycięstwo.

Mocno skoncentrowani do meczu z Nidzianką podeszli nasi piłkarze chcąc odegrać się za ostatnie porażki z tą drużyną. W pierwszej połowie widać było większą dojrzałość Moravii, która częściej była przy piłce i stworzyła więcej sytuacji podbramkowych. Gospodarze choć wykazywali dużo chęci nie potrafili rozmontować obrony przyjezdnych. W 15 minucie Moravia stworzyła pierwszą doskonałą sytuację. Z prawej strony piłkę obrońcy odebrał Kamil Kubicki wpadł z nią w pole karne, ale niestety jego podanie było niedokładne i bramkarz przeciął to zagranie. W 23 minucie rzut wolny na połowie boiska z prawej strony wykonywał Grzegorz Zegadło. Wrzucił piłkę na 16 metr tam najwyżej do niej wyskoczył Sitarz, zagrał futbolówkę w pole karne gdzie Przemysław Strójwąs uprzedził bramkarza i głową dał prowadzenie dla Moravii. Gospodarze swoją niemoc próbowali przełamać wymuszając głośnymi komentarzami decyzje na arbitrze, ten jednak skutecznie studził ich gorące głowy kartkami. W 38 minucie po bardzo ładnej akcji na 2:0 podwyższył Mateusz Chlebowski. Na lewą stronę zagrał Daniel Koncewicz, Artur Śmiałowski podciągnął do linii końcowej i wyłożył piłkę popularnemu „Żelkowi”, który nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję. W końcówce tej części znów „zagotował się” jeden z zawodników gospodarzy i sędzia bez namysłu odesłał go do szatni pokazując czerwoną kartkę.

W drugiej połowie gospodarze nie mając nic do stracenia rzucili się do odrabiania strat. Czynili to prostymi sposobami grając długie piłki do napastników, co wprowadzało sporo zamieszania w naszych szeregach obronnych. Jedną z takich akcji gospodarze wykończyli w 65 minucie za sprawą Maciejskiego i choć usilnie dążyli do wyrównania, to było to wszystko na co stać było w ich tym dniu. Goście natomiast wyprowadzali groźne kontrataki i powinni zapewnić sobie spokojną końcówkę jednak szwankowała bądź to skuteczność bądź to ostatnie podanie.

Źródło: morawica.pl