3L: RKS Garbarnia - Juventa-Perfopol 1:0
Dodane przez gorzko dnia Maja 03 2010 20:31:38
Treść rozszerzona
Jak mówi stare piłkarskie powiedzenie – lepiej jest wygrać mecz po słabej grze, niż przegrać po dobrej. Jednak piłkarzom Juventy-Perfopol nie udało się zwyciężyć w spotkaniu z Garbarnią w Krakowie mimo, że byli o klasę lepsi od swoich rywali. Gospodarze w tym pojedynku oddali tylko jeden celny strzał na bramkę strzeżoną przez Tomasza Wróblewskiego i od 11 minuty prowadzili 1:0, kiedy to Adam Przeniosło zdecydował się na strzał z ok. 20 metrów w samo okienko bramki starachowiczan. Podopieczni Arkadiusza Bilskiego przeważali na boisku znacząco, jednak mimo to nie udało im się zdobyć bramki. Gracze z nad Kamiennej stwarzali sobie sytuację po sytuacji, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki miejscowych. W dogodnych sytuacjach znaleźli się m.in. Karol Kopeć czy najlepszy strzelec III ligi małopolsko-świętokrzyskiej Dariusz Anduła. Piłkę po uderzeniu z dystansu Kopcia złapał bramkarz Garbarni Krzysztof Żylski. W 33 minucie aktywny w tym meczu rosły pomocnik Juventy-Perfopol Karol Drej obsłużył podaniem kapitana żółto-niebieskich Andułę, który minął golkipera Grabarni i złapał piłkę tuż przed linią końcową, jednak futbolówka po jego strzale z ostrego kąta trafiła w boczną siatkę. Szczęście tego dnia wyjątkowo nie było po stronie piłkarzy ze Starachowic. W końcówce pierwszej części spotkania boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Przemysław Ryński, a jego miejsce na placu gry zajął młody napastnik Mirosław Kalista.

Dariusz Anduła (w żółto-niebieskim stroju) w spotkaniu z Garbarnią dwoił się i troił by zdobyć bramkę, jednak szczęście w tym meczu nie było jego sprzymierzeńcem (fot. K. Gorzkowski)
W drugiej połowie pojedynku futboliści Grabarni niemal nie wychodzili z własnej połowy, a sytuacje graczy Juventy-Perfopol mnożyły się, jednak pozostały bez rezultatu. Gospodarze momentami bronili się w rozpaczliwy sposób. Kilkukrotnie swój zespół przed stratą gola uchronił Żylski, który był w tym meczu niemal nieomylny. Strzał Anduły wybronił popisując się piękną paradą. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i niefrasobliwym zagraniu jednego z zawodników miejscowych obrońca Grabarni wybił piłkę z linii bramkowej po raz pierwszy i po dobitce Bartosza Gębury po raz drugi ten sam piłkarz wybił piłkę z linii bramkowej. W końcówce konfrontacji w pojedynku z rywalem ucierpiał Kopeć, a jego uraz był na tyle poważny, że musiał opuścić plac gry na niszach. Co prawda chwilę później wrócił na boisko by dokończył grę w tym meczu, jednak po spotkaniu długo dochodził do siebie po tym starciu. Gracze z miasta ciężarówek przekonali się, że szczęście nie zawsze sprzyja lepszym. Po spotkaniu długo nie mogli uwierzyć, że nie udało się zdobyć choćby punktu po takim meczu.
Przygotował: Karol Gorzkowski