Ostatnie mecze Baszty, niezależnie czy te domowe, czy te rozgrywane na wyjeździe przebiegają według podobnego scenariusza. Szybko stracona bramka. Później okres niezłej gry i próba zmiany wyniku. Następnie strata kolejnych bramek i wysoka przegrana. Podobnie było wczoraj w Strawczynie.
Poważnie osłabieni goście ulegli liderowi, Lechii Strawczyn 1-4. W środowym spotkaniu zabrakło Buczka (kartki), Łukaszka (kontuzja), Rafała Kaczmarskiego, Słomki i braci Pentków (praca). W kadrze znalazło się za to trzech graczy rezerw (dwóch wystąpiło od pierwszej minuty). Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 6 minucie objęli prowadzenie. Akcja lewą stroną boiska, dośrodkowanie na 10 metr i Tomasz Baran przy asyście dwóch obrońców z bliskiej odległości pokonuje bezradnego Rośka. Po stracie bramki Baszta zaczęła śmielej atakować. Przez dłuższy okres goście byli częściej w posiadaniu piłki i starali się stwarzać sytuacje do zdobycia gola. Kolejny raz zabrakło jednak dokładności i zimnej krwi pod bramką rywala. Strzały rytwiańskich napastników zamiast w bramce, lądowały wysoko nad poprzeczką Majdzińkiego. W pierwszej połowie gospodarze przeprowadzili kilka groźnych kontr, po których kilkakrotnie wysokimi umiejętnościami popisywał się Rosiek. W przerwie trener Majewski dokonał dwóch zmian. Za Lelakowskiego wszedł Śniaz, a Żala zastąpił Szewczyk (debiut w klasie okręgowej). Zaraz po wznowieniu gry pada druga bramka dla Lechii. Pięknym strzałem z 16 metrów tuż przy prawym słupku bramki strzeżonej przez Rośka popisuje się Piotrowski. Kilkanaście minut później w podobny sposób trzecie trafienie dla gospodarzy zalicza Gałęziowski i stało się jasne że gospodarze nie dadzą sobie odebrać zwycięstwa. Pod koniec drugiej połowy obie drużyny zdobywają jeszcze po jednym trafieniu z rzutów karnych. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem podopiecznych Władysława Starościaka, a ozdobą spotkania były bramki Piotrowskiego i Gałęziowskiego. Lider wygrał wysoko, choć nie zachwycił. Momentami Baszta nie odstawała od przeciwników, a trzeba pamiętać że grała ostatnia drużyna w tabeli z kandydatem do awansu, który po tym meczu awansował na pozycję lidera.