IV liga okiem trenera
Dodane przez kamil1121 dnia Maja 14 2010 18:36:15
Przed meczem Wisła Sandomierz - MKS Stąporków gorąco było w obu klubach. W Sandomierzu, gdzie ambicje cały czas są duże, coś zaczyna się psuć. Porażka u siebie z Łagowem, wyjazd "gołą" jedenastką na mecz w Daleszycach odwołany póżniej ze względu na nienadającą się do gry płytę boiska i w pamięci seria trudnych spotkań, że wymienię tylko początek: MKS, Pogoń Staszów i Orlęta. Natomiast w Stąporkowie oficjalnie nikt nie mówił o awansie, ale gdy ten zaczął się oddalać rownież zaczęło być nerwowo. Dość powiedzieć, że działacze oczekiwali zwycięstwa w Sandomierzu. I tak też się stało. Co ważne było bardzo przekonywujące. Ten wynik nie zamyka szans Wisły, ale aby pozostać w grze trzeba wygrać najbliższy mecz z Pogonią Staszów.

Więcej w rozwinięciu.

Treść rozszerzona
Przed meczem Wisła Sandomierz - MKS Stąporków gorąco było w obu klubach. W Sandomierzu, gdzie ambicje cały czas są duże, coś zaczyna się psuć. Porażka u siebie z Łagowem, wyjazd "gołą" jedenastką na mecz w Daleszycach odwołany póżniej ze względu na nienadającą się do gry płytę boiska i w pamięci seria trudnych spotkań, że wymienię tylko początek: MKS, Pogoń Staszów i Orlęta. Natomiast w Stąporkowie oficjalnie nikt nie mówił o awansie, ale gdy ten zaczął się oddalać rownież zaczęło być nerwowo. Dość powiedzieć, że działacze oczekiwali zwycięstwa w Sandomierzu. I tak też się stało. Co ważne było bardzo przekonywujące. Ten wynik nie zamyka szans Wisły, ale aby pozostać w grze trzeba wygrać najbliższy mecz z Pogonią Staszów.

Orlęta znowu zainkasowaly trzy oczka i to jakby naturalne, ale niespodzianką było to, że zwycięstwo przyszło im tak trudno. Przypomnę: Orlęta 43 punkty, Sparta Dwikozy 9. Gol na 2-1 padł pięć minut przed końcem spotkania. Zwycięzców się nie sądzi, punkty dopisane, atmosfera dobra, kalendarz stosunkowo łatwy. Czyżby... Pogoń Staszów po trudnym spotkaniu przywiozła trzy punkty z Piasek, które walczą o utrzymanie. Teraz dwa mecze, które mogą zapewnić awans. Najpierw Wisła, potem Łysica. Myślę, że cztery punkty powinny wystarczyć na utrzymanie pozycji, a potem już z górki. KSZO II zremisował w Daleszycach i jeszcze raz potwierdza się to, że ten zespół na wyjazdach łatwo gubi punkty. Kilka tygodni temu pisałem o Łysicy i Partyzancie, że mają jeszcze realną możliwość doskoczyć do czołówki, ale trzeba wygrywać. I Bodzentyn pięknie to zrealizował, zwycięstwa pozwoliły realnie myśleć o awansie. Teraz tylko dalej trzeba... wygrywać. Radoszyce natomiast wpadły "w dołek". Porażki w trzech ostatnich spotkaniach. Można zrozumieć te z Orlętami i Granatem, ale już z Neptunem trudno. Oba kluby są na przeciwległych biegunach, tak organizacyjnych jak i sportowych, a na boisku 2-0 dla Neptuna. W poprzedniej kolejce szukałem niespodzianki w Końskich, okazuje się że pomyliłem się o trzy dni.

Tak więc dalej nic nie wiadomo na górze i mało na dole. Trzy punkty Neptuna, jeden Spartakusa i Granatu, zero Piaskowianki. I tabela znowu się spłaszczyła. Walka o utrzymanie trwa nadal. W górze tabeli pierwszą i siódmą drużynę dzieli tylko siedem punktów. Ciekawie będzie do końca, czy wczesniej coś się wyjaśni? Zobaczymy.

Na prośbę Kieleckiej Piłki przygotował Ireneusz Pietrzykowski - trener Granatu Skarżysko.


[LiveFixture 90 2010-05-12 2010-05-12]
[CompScorers 90 3]

[CompTable 90 M]