Przy padającym deszczu rozpoczął się inauguracyjny mecz piłkarzy Nidy w sezonie 2010/11.
Na początku spotkania Nida mogła prowadzić, w 6 minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Łukasz Biały, lecz z ostrego konta nie był wstanie pokonać Kamila Sytego, strzelając ponad bramką. Akcja gry toczyła się głównie w środku pola, gdzie lekką przewagę mili Andrychowianie, choć ataki przeprowadzali Nasi piłkarze, co pozwalało gospodarzom przeprowadzać groźne kontry.
W jednej z takich akcji w 35 minucie Przemysław Knapik, wpadł w pole karne i mocnym strzałem obok lewego słupka pokonuje po raz pierwszy w tym spotkaniu Marcina Ciemiere.
Na początki drugiej połowy faulowany w polu karnym zostaje Łukasz Mika, sam poszkodowany pochodzi do jedenastki, lecz co mu się rzadko zdarza, przestrzela, posyłając piłkę koło lewego słupka. Piłkarze Nidy nie wykorzystali jeszcze kilku dogodnych sytuacji, co się zemściło w 70 minucie.
W polu karnym faulowany był Kamil Karcz i sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł Knapik, który mocnym strzałem nie dał żadnych szans Ciemierze, strzelając swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Druga bramka podcięła nieco skrzydła zawodnikom Nidy. Groźniej atakowali gospodarze, którzy mogli prowadzić już 3:0, ale doskonałym kunsztem bramkarskim popisał się nasz bramkarz. Do końca meczu wynik się nie zmienił i na inaugurację sezonu Nida przegrywa z Beskidem 2:0
Po meczu powiedzieli:
Zdzisław Maj (trener Nidy Pińczów)
Jeżeli się nie wykorzystuje stuprocentowych sytuacji to się wszystko później mści. Beskid był w naszym zasięgu. Mogliśmy z nimi wygrać, gdyby Mika strzelił karnego wynik byłby zupełnie inny.
Źródło: ŁN, www.nida.pinczow.com