Klasa okręgowa okiem trenera
Dodane przez kamil1121 dnia Sierpnia 31 2010 12:49:39
Wiele ciekawego wydarzyło się w tym tygodniu w rozgrywkach klasy okręgowej i nie były to niestety tylko emocje związane ze spotkaniami rozgrywanymi na murawie. Kibice piłki nożnej wiele razy widzieli już tracone na własną prośbę bramki oraz punkty przez swoich ulubieńców, ale to co spotkało na początku rozgrywek sympatyków Koprzywianki Koprzywnica, a przede wszystkim Jandara Bodzechów nie śniło się chyba największym pesymistom. Najpierw huśtawka emocji związana z inauguracyjnym meczem między tymi drużynami, gdzie raz cieszyła się jedna, raz druga drużyna. Dziś na wspomnienie tego meczu przychodzą tylko nerwowe reakcje obu stron. Ostatnio, zaś decyzja (jak najbardziej słuszna ŚZPN) o walkowerach w meczach tych drużyn, w przypadku klubu z Bodzechowa w dwóch (m. in. ze Zrywem Łopuszno wygranym na wyjeździe 5:0 !!!). Powiem szczerze nie interesuje mnie, kto zawinił w tym wypadku, ciekaw jestem jednak, jak uda się wytłumaczyć to zawodnikom, którzy zostawiając swoje zdrowie i ambicje, wiedząc, że dali z siebie wszystko co najlepsze, muszą stawić czoła kolejnym przeciwnikom.

Więcej w rozwinięciu.
Treść rozszerzona
Wiele ciekawego wydarzyło się w tym tygodniu w rozgrywkach klasy okręgowej i nie były to niestety tylko emocje związane ze spotkaniami rozgrywanymi na murawie. Kibice piłki nożnej wiele razy widzieli już tracone na własną prośbę bramki oraz punkty przez swoich ulubieńców, ale to co spotkało na początku rozgrywek sympatyków Koprzywianki Koprzywnica, a przede wszystkim Jandara Bodzechów nie śniło się chyba największym pesymistom. Najpierw huśtawka emocji związana z inauguracyjnym meczem między tymi drużynami, gdzie raz cieszyła się jedna, raz druga drużyna. Dziś na wspomnienie tego meczu przychodzą tylko nerwowe reakcje obu stron. Ostatnio, zaś decyzja (jak najbardziej słuszna ŚZPN) o walkowerach w meczach tych drużyn, w przypadku klubu z Bodzechowa w dwóch (m. in. ze Zrywem Łopuszno wygranym na wyjeździe 5:0 !!!). Powiem szczerze nie interesuje mnie, kto zawinił w tym wypadku, ciekaw jestem jednak, jak uda się wytłumaczyć to zawodnikom, którzy zostawiając swoje zdrowie i ambicje, wiedząc, że dali z siebie wszystko co najlepsze, muszą stawić czoła kolejnym przeciwnikom.

Pomimo tych wydarzeń oba zespoły dobrze poradziły sobie w ostatniej kolejce spotkań. Zawodnicy Bodzechowa rozgromili młodzież z Opatowa, a Koprzywianka Koprzywnica wywiozła ceny remis z Sędziszowa, gdzie zdecydowanym faworytem konfrontacji byli gospodarze.

Zamiast lidera z Bodzechowa (bez przygody z młodzieżowcami mieliby na koncie 9 punktów i stosunek bramek 14:1) mamy lidera z Łopuszna, który wywiózł z ciężkiego terenu w Rudkach komplet punktów, pomimo gry z jednym zawodnikiem mniej przez większość spotkania. Zawodnicy GKS będą mogli się zrehabilitować za porażkę już w najbliższą środę w zaległym meczu w Koprzywnicy. Walka będzie toczyć się o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

W najciekawszym spotkaniu tej serii Moravia Morawica zremisowała z beniaminkiem z Rykoszyna 1:1, tracąc tym samym pozycję lidera. Sokół to jednak solidny zespół, budowany od dłuższego czasu z myślą walki o wyższe cele, niż tylko bezpieczny środek klasy okręgowej, mogący zagrozić w tym sezonie najlepszym. Możliwość objęcia fotela wicelidera przed tym zespołem już we środę w zaległym spotkaniu. Wystarczy zwyciężyć dwiema bramkami drużynę Sparty Dwikozy, która właśnie w stosunku 0:2 uległa drużynie z Miedzianej Góry. Po falstarcie w inauguracyjnym meczu, zawodnicy Wichra odnieśli drugie zwycięstwo i przesunęli się na trzecie miejsce w tabeli.

Zwycięstwa na własnych boiskach odniosły zespoły Astry Piekoszów, Nidzianki Bieliny oraz Klimontowianki Klimontów. Wszystkie trzy mecze były zacięte i żadna z drużyn nie miała zamiaru podarować zwycięstwa przeciwnikowi. Jednak jak to najczęściej bywa chwila dekoncentracji kosztuje zdobycz punktową. I tak w Klimontowie pomimo przegranej pierwszej odsłony zawodnikom Victorii udaje się szybko objąć prowadzenie. Cóż z tego jednak, jeśli jeszcze szybciej tracą je, a w konsekwencji doznają kolejnej wysokiej porażki. Podobnie rzecz ma się w Piekoszowie gdzie miejscowa Astra pomimo prowadzenia traci bramkę. Zawodnicy Zenitu jeszcze rozpamiętują sukces, a już trzeba odrabiać straty. Bez powodzenia. W Bielinach zawodnicy z Samborca doprowadzają do wyrównania, jednak końcówka należy do gospodarzy i pierwszy komplet punktów staje się udziałem zawodników Nidzianki. Wniosek nasuwa się sam. Strzelenie bramki staje się zwycięską bitwą, ale należyta koncentracja po tym fakcie jest niezbędna do wygrania wojny.

Na prośbę Kieleckiej Piłki przygotował Rafał Barański - trener Wisły Annopol.

[LiveFixture 235 2010-08-28 2010-08-29]
[CompScorers 235 3]

[CompTable 235 M]