Felieton: Badania lekarskie... chory przepis
Dodane przez as dnia Stycznia 13 2011 07:24:46

Serwis futbol.malopolska.pl zamieścił felieton jednego z krakowskich trenerów poruszający bardzo ciekawy temat badań lekarskich. Problem, który dotyczy również świętokrzyskich klubów, tym bardziej, że NFZ nie podpisał kontraktu z działającą od 35 lat Wojewódzką Przychodnią Sportowo-Lekarską przy ul. Artwińskiego.

Dzięki uprzejmości krakowskiego serwisu prezentujemy na naszych łamach wspomniany felieton.

Pomoc medyczna w Miedzianej Górze (fot. G. Sojka)

BADANIA LEKARSKIE... CHORY PRZEPIS

W ostatnim czasie coraz więcej mówimy o profesjonalnym i odpowiedzialnym szkoleniu grup młodzieżowych w małych klubach, skąd najbardziej utalentowani zawodnicy trafiali by w przyszłości do największych polskich klubów. Duży nacisk kładzie się na zdrowie i bezpieczeństwo zawodników, wprowadzając coraz to nowe restrykcyjne przepisy dotyczące badań lekarskich. W ostatnim czasie pojawiła się informacja dla sędziów piłkarskich, w której zakazuje się dopuszczenie do gry zawodnika, który ma badania lekarskie podbite przez innego lekarza niż sportowy (takiego, który nie ma uprawnień do przeprowadzania tego typu badań). Małopolski Związek Piłki Nożnej dumnie prezentuje swoje osiągnięcia, których celem ma być troska o zdrowie graczy. Jednak Ci sami działacze kompletnie nie interesują się sytuacją na rynku medycznym, gdzie znalezienie krótkiego terminu do lekarza sportowego graniczy z cudem, a nie każdy klub i nie każdego zawodnika stać na zapłatę 200 zł u lekarza prywatnego. Obecnie w Krakowie działa jedna przychodnia, która ma podpisany kontrakt z NFZ, a terminy przydzielane są już na kwiecień i maj. Co zrobić z zawodnikiem, który zgłosi się do nas np. w marcu. Czy dzieciak ma czekać pół roku, aby móc wybiec na boisko?

Obecny system doprowadził do patologii jaką jest sprowadzanie lekarza sportowego do klubu, który za opłatą (ok. 300 zł) podbija karty zawodnicze nie przeprowadzając żadnych badań. Trenerzy, zawodnicy i działacze są zadowoleni, bo w końcu przecież dzieciaki mogą grać. Ale system ten jest przeciwieństwem prawdziwej opieki zdrowotnej. Nie przeprowadza się żadnych badań, a karty często są podbijane "in blanco".

Jedynym rozwiązanie obecnej sytuacji jest akceptacja badań podbitych przez lekarza pierwszego kontaktu, który po przeprowadzeniu badań profilaktycznych (krew, EKG wydolnościowe, laryngolog i okulista) podbije kartę zdrowotną zawodnika. Nie widzę różnicy między decyzją wydaną przez takiego lekarza, a tego, który ma uprawnienia sportowe. Obaj w końcu ukończyli studia medyczne, obaj także umieją odczytać wyniki badań przeprowadzone przez specjalistów.

Na koniec przytoczę słowa pani z rejestracji jednej z krakowskich przychodni: - Panie, mieliśmy lekarza sportowego, ale nie podpisali z nami umowy. Obecnie złożyliśmy odwołanie od tej decyzji. Bezpłatny lekarz sportowy? Panie, obecnie w Krakowie ciężko w ogóle znaleźć lekarza sportowego, a co dopiero bezpłatnego.

Źródło:
T.A.S / futbol.malopolska.pl