Wrocławski sąd rejonowy skazał osoby oskarżonych o ustawianie meczów KSZO Ostrowiec, Ceramiki Opoczno i Stasiaka Opoczno na kary od 8 miesięcy do 3 lat więzienia w zawieszeniu na od dwóch do pięciu lat. Przed sądem stanęło dwóch byłych działaczy — Mariusz Ł. i Mirosław S., były obserwator PZPN i byli sędziowie.Oskarżeni poddali się karze od 8 miesięcy do 3 lat więzienia w zawieszeniu — poinformował portal polskieradio.pl prokurator prowadzący śledztwo w tej sprawie.
Sąd Rejonowy Wrocław-Śródmieście skazał zamieszanych w korupcję na następujące wyroki:
1. Mirosław S — 3 lat więzienia w zawieszeniu (na 4 lata) i 195 tys. zł. grzywny
2. Mariusz Ł. — 2 lat i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 4 lata), 51 tys. zł. grzywny
3. Piotr K. — 2 lat więzienia w zawieszeniu (na 3 lata), 20 tys. zł. grzywny, zakaz organizacji profesjonalnych zawodów sportowych na 8 lat
4. Piotr W. — 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 3 lata), zakaz organizacji profesjonalnych zawodów sportowych na 2 lat
5. Marcin N. — roku i 2 miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 5 lat), zakaz organizacji profesjonalnych zawodów sportowych na 6 lat
6. Józef D. — 8 miesięcy na więzienia w zawieszeniu (na 2 lata), przepadek tysiąca złotych łapówki
7. Konrad A. — 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu (na 2 lata), przepadek 4 tys. zł. łapówki
Mariusz Ł. i Mirosław S. korupcyjną działalność rozpoczęli w Ceramice Opoczno, klubie, który zmienił nazwę na Stasiak Opoczno, a następnie wiosną 2004 roku został przeniesiony do Ostrowca Świętokrzyskiego i grał jako KSZO.
Mirosław S. był głównym udziałowcem i sponsorem, na łapówki przeznaczał część zysków ze swojej działalności gospodarczej (transport i opał), Mariusz Ł. był menadżerem i trenerem. Ten drugi zajmował się ustalaniem obsad, składaniem propozycji korupcyjnych i wręczaniem pieniędzy. Zdarzało się jednak też, że ze znanymi sobie sędziami kontaktował się osobiście biznesmen. Pośrednikiem w kontaktach był Piotr W. — krakowski sędzia drugoligowy. Arbiter brał też łapówki za ustawianie meczów, w których sędziował.
Prokurator Marek Kaczmarzyk był zadowolony z wyroku. — Sąd podtrzymał kary jakie zaproponowaliśmy w akcie oskarżenia — powiedział portalowi polskieradio.pl śledczy po ogłoszeniu wyroku.
Sąd Rejonowy Wrocław-Śródmieście nie zgodził się na obecność dziennikarzy na posiedzeniu i ogłoszeniu wyroku.
źródło: polskieradio.pl