KKS Juventa - MKS Wierna 1:2 (1:1) Wójcik przeprasza i apeluje
Dodane przez gorzko dnia Kwietnia 30 2012 02:07:24
Treść rozszerzona
Podczas konferencji pomeczowej trener Juventy, Rafał Wójcik przeprosił przybyłych na to spotkanie kibiców za zaprezentowany poziom gry oraz zaapelował do władz miasta o poprawę fatalnej płyty boiska - Chcemy widowisk, a dobre widowisko wymaga poprawnego boiska. Faktem jest, że stan płyty boiska na starachowickim stadionie jest dramatycznie zły. Ciężko jest o gorsze boisko w województwie.
W 30 stopniowym upale przyszło walczyć o ligowe punkty graczom Juventy i Wiernej. Od początku tego sezonu mecze w Starachowicach rozgrywane są w ekstremalnie trudnych warunkach. Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu w Wielką Sobotę spotkanie derbów regionu z Łysicą Akamit rozgrywane były podczas rzęsiście padającego deszczu.
Maciej Pastuszka zaliczył udany powrót po roku do Starachowic,
kierował drużyną i zdobył nieuznaną bramkę (fot. K. Gorzkowski)
Spotkanie 23. kolejki rozpoczęło się lepiej dla przyjezdnych. Już w 6 minucie Jan Kowalski wykorzystał brak krycia w środkowej strefie boiska, wszedł w pole karne i umieścił piłkę w siatce. W 9 minucie Maciej Pastuszka, który jeszcze rok temu grał w Starachowicach po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił do bramki, jednak sędzia główny Damian Gawęcki po konsultacji ze swoim asystentem nie uznał tego gola. Ta sytuacja nieco zdenerwowała wszystkich w obozie Wiernej. Kolejne półgodziny spotkania, można tylko odnotować, że się odbyło. Jedynie w 23 minucie zgodnie z przedmeczowymi ustaleniami trenerów z sędziami, sędzia zrobił krótka przerwę na uzupełnienie płynów. Podobnie jak to miało miejsce dzień wcześniej w meczu T-mobile Ekstraklasy w Bełchatowie, gdzie grała Korona Kielce.
W pierwszej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy na stadionie w Starachowicach zawrzało. Michał Pałgan zagrał ręką w polu karnym, za które sędzia główny Damian Gawęcki podyktował rzut karny i ukarał zawodnika czerwoną kartką. Z tą decyzją sędziego nie mogli się pogodzić trenerzy i kierownik Wiernej - Błażej Kuterasiński, za co sędzia wysłał kierownika z Małogoszczy na trubuny. Jedenastkę na bramkę zamienił kapitan Juventy - Krystian Płusa. Po wykonaniu rzutu karnego sędzia zakończył pierwszą część meczu.

Michał Pałgan za zagranie piłki ręką w polu karnym obejrzał czerwoną kartkę
(fot. K. Gorzkowski)

W doliczonym czasie pierwszej połowy Krystian Płusa doprowadził do wyrównania
(fot. K. Gorzkowski)
W przerwie emocji nie brakowało. Trener Mariusz Lniany zapytany na pomeczowej konferencji o incydenty z przerwy, kiedy to kierownik drużyny Wiernej miał wiele pretensji do kontrowersyjnych decyzji sędziego. - Uważamy, że po sytuacji z dziewiątej minuty powinniśmy prowadzić 2:0. Z naszej perspektywy wyglądało to tak, że bramka była prawidłowa. Poza tym kilka niekonsekwencji sędziego. My to bardzo przeżywamy, ale ciężko trenujemy przez cały tydzień na to. Kierownika poniosły nerwy, ale trzeba przyznać, że i mnie i trenera Borowskiego też. Całe szczęście, że mecz zakończył się dla nas pomyślnie.
W drugiej połowie mimo grania w osłabieniu piłkarze Wiernej prowadzili grę, a szczególnie wykorzystywali środek pola, który zupełnie oddali gracze Juventy. Kilkanaście groźnych ataków przeprowadzili podopieczni Mariusza Lnianego. Efektem ataków piłkarzy Wiernej były dwa trafienia w słupki - Bartosza Malinowskiego i Tomasza Kity. W 87 minucie błąd w polu karnym popełnił młody pomocnik Juventy Mateusz Jagiełło, który faulował Piotra Pawłowskiego. Sędzia bez wahania po raz drugi w tym meczu wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał najlepszy strzelec Wiernej - Piotr Kajda.
Drugą bramkę w rundzie rewanżowej wpuścił doświadczony bramkarz m.in. Korony Kielce i Motoru Lublin - Przemysław Mierzwa. Poprzednio pokonał Przemysława Mierzwę w meczu w Myślenicach zawodnik Dalinu - Mariusz Kęsek.
Trener Wiernej, Mariusz Lniany na konferencji pomeczowej potrzebował chwilę czasu żeby dojść do siebie, ponieważ jak stwierdził był rozemocjonowany jakby grał. W pierwszych słowach trener Lniany powiedział, że jest bardzo dumny ze swoich zawodników z tego jak rozegrali ten mecz, mimo grania 10 na 11.