O: Kamienna - Samson 2:0 (foto)
Dodane przez gorzko dnia Sierpnia 12 2012 00:38:50

Treść rozszerzona

Inauguracyjne spotkanie Klasy okręgowej sezonu 2012/2013 miało bardzo pozytywny aspekt. Przed meczem miała miejsce drobna miła uroczystość. Drużyna Kamiennej została uhoronowana przez Świętokrzyski Związek Piłki Nożnej pamiątkowym pucharem za historyczny awans zespołu do klasy okręgowej.

W uroczystości udział wziął gość specjalny,  zaproszony przez Stanisława Bobkiewicza, były sędzia piłkarski i były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Michał Listkiewicz oraz wiceprezes ds. szkolenia Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej, Paweł Rybus. ŚZPN poza pucharem, który wzbogadzi klubową kolekcję ufundował, także zestaw piłek do treningu dla drużyny.

Michał Listkiewicz wymienił drobne upominki z Wójtem Gminy Brody Andrzejem Przygodą. Następnie były prezes piłkarskiej centrali przywitał się z zawodnikami i sędziami. Członek Komisji Sędziowskiej FIFA zatrzymał się na moment przy sędzi głównej tego spotkania Annie Adamskiej ze Skarżyska-Kamiennej, z którą zamienił kilka zdań, m.in. podpowiadał i doradzał młodej Pani arbiter. Anna Adamska zdradziła, że jest to także jej debiut w tej klasie rozgrywkowej.


Damian Zając (bramkarz Samsona) kilka razy w tym meczu uchronił swój zespół przed stratą bramki, na zdjęciu w starciuz Dawidem Soboniem (na pierwszym planie)
(fot. K. Gorzkowski)

Samo spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie i dopiero w końcówce pierwszej połowy zaczęło się robić ciekawie. - Na początku meczu widać było taką elektryczność w poczynaniach, zwłaszcza u tych młodszych piłkarzy. Z meczu na mecz będzie coraz lepiej - podsumował początek meczu trener Kamiennej, Tomasz Wójtowicz. - Będziemy walczyć w każdym meczu o komplet punktów, napewno jakieś potknięcia się przydarzą. Jednak z pewnością zespół namiesza trochę w tej lidze - podsumował inaugurację szkoleniowiec biało-niebieskich. - Mogę pomóc tej drużynie swoim doświadczeniem - zapowiada po meczu debiutujący w zespole Kamiennej Adrian Sobczyński. - Gram w środku pola razem z Piotrkiem Bracikiem, z którym graliśmy ostatnio osiemnaście lat tamu - przypomina  35-letni pomocnik. - Gratulację dla Kamiennej, bo to ich pierwszy mecz w okręgówce, chcieliśmy im popsuć to święto, jednak się nie udało - podsumowauje mecz z Kamienną trener Artur Jagodziński. - Adrian Sobczyński jest to napewno dużym wzmocnieniem i wsparciem na boisku dla tych młodych zawodników - komplementował występ debiutującego pomocnika Kamiennej. - Nasz cel na ten sezon to przede wszystkim walka o utrzymanie. Względy finansowe nie pozwalają nam nawet myśleć o jakimś awansie - zakońćzył trener Samsona.


W 41 minucie Piotr Bracik w efektowny sposób wyprowadził swój zespół na prowadzenie (fot. K. Gorzkowski)


Dopiero od 41 minuty ten mecz zaczynał nabierać rumieńców i od razu w rolach głównych dawni znajomi z boiska SKS Star. Po faulu Dominika Rynka na 20 metrze od bramki, sędzia ukarała zawodnika Samsona żółtą kartką i podyktowała rzut wolny dla Kamiennej. Do piłki podszedł Adrian Sobczyński. Pomocnik z ekstraklasową przeszłością uderzył futbolówkę mocno, jednak ta odbita od zawodnika ustawionego w murze trafiła pod nogi kapitana miejscowych Piotra Bracika. Ten z 7 metrów uderzył piłkę w ekwilibrystryczny sposób, a ta wpadła obok bezradnie interweniującego bramkarza Samsona, Damiana Zająca. W ostatniej akcji pierwszej części ponownie z rzutu wolnego dla gracvzy Kamiennej, jednak tym razem po przeciwnej stronie boiska na bramkę strzelał Jan Szymański. Piłka po uderzeniu wychowanka Juventy Starachowice trafiła, jednak w słupek bramki gości.

W drugiej połowie na boisku działo się już zdecydowanie więcej. Gracze Kamiennej mimo prowadzenia nie zdominowali przeciwnika, a sytaucje stwarzali sobie gracze obydwu zespołów. W jednej z takich akcji w 61 minucie Jan Szymański otrzymał dobre podanie ze środka boiska wpadł z piłką w pole karne i został faulowany przez obrońcę Samsona, Michała Michalczyka. Sedzia główna nie miała wątpliwości i wskazała na jedenasty metr, po czym ukarała zawodnika drugą źółtą kartką. Zespół przyjezdny został podwójnie ukarany, stracili zawodnika, a chwilę później po pewnie wykonanym rzucie karnym przez Adriana Niewczasa także drugą bramkę.

Zespół z Samsonowa po stracie drugiej bramki nie złożył broni i walczył o zdobycie choćby honorowego trafienia. Jednak używając piłkarskiego określenia zbytnie odkrycie szyków defensywnych dawało duże możliwości graczom z Brodów. Mimo kilku dogodnych sytuacji w końcówce wynik nie uległ już zmianie. Co prawda Dawid Soboń trafił do siatki po dośrodkowaniu Kamila Radowieckiego, a Damian Filipczak trafił do bramki Kamiennej. Jednak w pierwszej sytuacji sędzia asystent zasygnalizował, że piłka opuściła plac gry i wskazał na piąty metr, a w drugiej sytuacji również sędzia asystent dopatrzył się przekroczenia przepisów przez któregoś z graczy Samsona.

Przygotował: Karol Gorzkowski

Adrian Sobczyński, Kamienna Brody: - Zagrałem z tą drużyną tylko jeden sparing, przed tym dzisiejszym spotkaniem. Jest to fajny zespół, liga też wygląda na dobrą. Jest to bardzo ambitny zespół i napewno czeka nas tu jeszcze wiele fajnych meczów, szczególnie przed tą własną wspaniałą publicznością. Gra w tym zespole to jest już przygoda. O zakończeniu kariery, jeszcze narazie nie myślę. Mam nadzieję, że pogram jeszcze ze trzy lata. Zdrowie i umiejętności pozwalają na grę.

Tomasz Wójtowicz, trener Kamiennej Brody: - Trzy punkty to jest to co przed meczem wziąłbym w ciemno. komplet punktów w tym meczu bardzo cieszy. Jak się gra w roli beniaminka w meczu inauguracyjnym to widać było jak niektóryrzy zawodnicy byli lekko stremowani. Z biegiem czasu opanowaliśmy sytaucję na boisku. Strzelona bramka w końcówce pierwszej połowy i sytuiacja Janka Szymańskiego z ostatniej minuty, gdzie trafił w słupek to były już fajne fragmenty.

Artur Jagodziński, trener Samsona Samsonów: - W pierwszej połowie, żadna z drużyn nie stworzyła sobie stuprocentowych sytuacji, a raczej działania rywali jak i mojego zespołu były skoncentrowane na przeszkadzaniu. Po przypadkowo zdobytej bramce, bo piłka po rzucie wolnym została odbita przez zawodników w murze i trafiła do Piotra Bracika, który wykorzystał swoją sytuację. W drugiej części spotkania dojżalsza była gra Kamiennej, jednak my rówinież mieliśmy swoje sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Nie wiem dlaczego Pani sędzina nie uznała nam, według mnie prawidłowo zdobytej bramki. Jeśli chodzi o grę Adriana Sobczyńskiego to spodzewałem się, że będzie próbował rozrzucić piłkę, w drugiej połowie to robił. W pierweszej części meczu udawało nam się kilka razy powstrzymać i przechwycić piłkę.

Rozmawiał: Karol Gorzkowski

Dawid Soboń w polu bramkowym bezpardonowo zaatakował bramkarza Samsona
(fot. K. Gorzkowski)

Więcej zdjęć w galerii do obejrzenia - tutaj