3: Juventa - Łysica 0:0 Remisowe derby z dramatem w tle (foto, wideo)
Dodane przez gorzko dnia Września 23 2012 23:36:04

Treść rozszerzona

Bezbramkowym remisem zakończyło się spotkanie derbów Podgórza Świętokrzyskiego, pomiędzy Juventą Starachowice, a Łysicą Akamit Bodzentyn. Dwie zupełnie różne połowy, czyli derby jakie można było sobie wymarzyć. Oprócz bramek w tym meczu było wszystko. Sytuacji podbramkowych z okazjami do zdobycia gola było całe mnóstwo. Szybkie akcje, które następowały jedna po drugiej. niemal nie było gry w środku boiska. Przez większość spotkania gra toczyła się w polach karnych po jednej i po drugiej stronie boiska.

Czerwona kartka, za dwie żółte dla Grzegorza Wojtala i karetka na boisku, po nieszczęśliwym upadku Mateusza Grunda. Młody pomocnik Łysicy dwie minuty po swoim wejściu na boisko po walce w powietrzu z Pawłem Kiełbasą spadł na ziemię tak nieszczęśliwie, że uszkodził sobie kolano. Po wstępnych badaniach w starachowickim szpitalu okazało się, że Mateusz ma naderwane więzadła w kolanie i skręcony staw kolanowy.

W pierwszych 45 minutach na boisku swój styl gry narzucili piłkarze Łysicy. Zawodnicy bodzentyńskiego klubu byli częściej przy piłce i to oni, co chwilę stwarzali zagrożenie pod bramką gospodarzy. Jednak strzały Andrzeja Paprockiego, Krzysztofa Treli, Łukasza Ubożaka i Dariusza Kozubka minimalnie przelatywały obok lub nad bramką. Najbliżej szczęścia był w 33 minucie Karol Drej, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zawisł w powietrzu i głową skierował piłkę w kierunku bramki strzeżonej przez Tomasza Wróblewskiego, niestety dla przyjezdnych futbolówka trafiła w poprzeczkę bramki. Piłkę po dobotce również głową Dreja złapał Wróblewski. W pierwszej połowie największe zagrożenie pod bramką Tomasza Dymanowskiego było po strzale Konrada Wójtowicza, po uderzeniu którego piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.

W 22 minucie trener Bogdan Dąbrowski był zmuszomny dokonać zmiany narzekającego na ból odradzającego się urazu mięśnia Mirosława Kalistę zastąpił Damian Gardynik. Kalista bardzo emocjonalnie podszedł do tego spotkania i chyba bardziej chciał zagrać w tym meczu, niż faktycznie mógł. Wychowanek starachowickiego klubu w kilku dynamicznych startach do piłki, nie był w stanie wygrać żadnego z tych pojedynków z obrońcami miejscowych.

W przerwie żaden ze szkoleniowców nie dokonał zmian. Jednak chyba bardziej przekonywujący w szatni był trener Rafał Wójcik, którego podopieczni wyszli na druga część spotkania bardzo odmienieni.

W drugiej połowie gracze Juventy narzucili rywalom swój styl gry i utrzymywali się przy piłce, co chwila konstruując akcje wykańczane strzałem na bramkę. Jednak stuprocentowych sytuacji nie wykorzystali trzykrotnie Kamil Stawiarski i po jednym Grzegorz Tobiszewski, Dariusz Anduła oraz Krystian Płusa.

W 53 minucie po z pozoru po faulu w środku boiska drugą żółtą kartkę obejrzał Grzegorz Wojtal, który musiał opuścić boisko osłabiając swój zespół. To już drugi mecz z rzędu, w którym skrzydłowy Łysicy zagrał słabo, jednak w poprzednim pojedynku z Przebojem wpisał się na listę strzelców, a tym razem wpisał się i to dwukrotnie do notesu sędziego w rubryce upomnień.

W 79 minucie nastąpił uraz młodego zawodnika Łysicy, Mateusza Grunda. W siedmiominutowej przerwie w grze była błyskawiczna interwencja klubowego masażysty Mirosława Grunda (prywatnie ojca poszkodowanego zawodnika) i karetki pogotowia, która zawiozła gracza do starachowickeigo szpital. Po wstępnych badaniach Mateusz został wypuszczony do domu. Lekarz ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, Zbylut Lewicki po zrobieniu prześwietlenia zdiagnozował u zawodnika naderwanie więzadeł w kolenia i skręcenie stawu kolanowego. Starachowicki lekarz założył opatrunek objętego urazem kolana i wypisał zawodnika do domu.

Derby Przedgórza Świętokrzyskiego nie zawiodły oczekiwań. Przybyli na to spotkanie kibice i sympatycy piłki nożnej ze Starachowic i z Bodzentyna nie mogli narzekać. Łysica nie wykorzystała sytuacji na wskoczenie na fotel lidera i pozostała na pozycji wicelidera.

Przygotował: Karol Gorzkowski