Koncert na pięć skrzypiec
Dodane przez ghs dnia Kwietnia 28 2014 15:17:26

Treść rozszerzona

Zwycięstwo zadedykowali kontuzjowanemu napastnikowi


Piotr Bies, wprowadzony w drugiej połowie Karol Maciąg, Maciej Ciepielewski, a także Michał Sieroń wpisywali się na listę strzelców w sobotnim meczu Juventy (Centralna Liga Juniorów) przeciwko Sandecji Nowy Sącz. Drużyna Zdzisława Spadło zagrała najlepsze spotkanie w rundzie i zasłużenie zainkasowała 3 punkty. - Wygraną dedykujemy Alanowi Garbarczykowi, który z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu - powiedział zadowolony szkoleniowiec gospodarzy.


Napastnik Juventy poprzedniego pojedynku, również przed własną publicznością, w którym starachowiczanie podzielili się punktami z Wisłą Puławy (1:1 i bramka stracona w doliczonym czasie gry) nie dotrwał do końca. W drugiej połowie upadł na murawę i musiał przedwcześnie opuścić boisko. Diagnoza fatalna - zerwane wiązadła krzyżowe w kolanie i przymusowa pauza, która wykluczyła go z treningów i gry na kilka miesięcy. - Miałem obawy przed pierwszym gwizdkiem. Zdawaliśmy sobie z sprawę z ubytków kadrowych. Musieliśmy radzić sobie bez naszego najskuteczniejszego napastnika, któremu wygraną chcielibyśmy zadedykować - stwierdził trener Juventy Zdzisław Spadło.

Szkoleniowiec miejscowych przy wyborze podstawowej 11 musiał radzić sobie także bez pauzującego za kartki Piotra Kopcia. Na ławce tym razem usiadł wracający po urazie Piotr Kiełek. Koncert w 9. minucie rozpoczął Piotr Bies. Udanie spisali się również zmiennicy, którzy pojawili się po przerwie. - Mecz życia zagrał Daniel Majzner. Podaniami idealnie obsługiwał kolegów. Podejmował trafne decyzje. Drugim bohaterem jest Karol Maciąg. Pojawił się w miejsce Adriana Łodeja i zdobył 2 gole. Ma spory talent i smykałkę do strzelania bramek. Szkoda jedynie, że trenuje zbyt mało, bo ma predyspozycje by grać na wyższym poziomie - mówił Spadło.

Juvencie udało się zatem zrewanżować za porażkę jaką poniosła jesienią w Nowym Sączu (w meczu także padło 5 goli). - Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, że Sandecję możemy pokonać tak wysoko. W pierwszej odsłonie silny fizycznie zespół postawił nam wysoko poprzeczkę. Nie było łatwo. Po zmianie stron zagraliśmy koncertowo, czego ukoronowaniem trafienia - podkreślił trener drużyny ze Starachowic. Do gustu mogła przypaść zwłaszcza bramka Ciepielewskiego. Kapitan Juventy po indywidualnej akcji umieścił futbolówkę w siatce.

- Po takim starciu jak z Sandecją boli strata punktów w poprzednich meczach u siebie. Broni w walce o utrzymanie nie składamy. Widać, że młodsi chłopcy rozwijają się prawidłowo. Jestem podbudowany ich postawą w tej rundzie - zaznaczył opiekun gospodarzy.

tekst/fot. Rafał Roman