O: Nidzianka - Nowiny 2:2
Dodane przez kamil1121 dnia Września 28 2009 13:38:41
Treść rozszerzona
Mecz dwóch niepokonanych drużyn (Nidzianka u siebie, GKS na wyjeździe) zakończył się podziałem punktów ze wskazaniem na gości, którzy w przekroju całego meczu byli stroną dyktującą warunki gry i drużyną, która stworzyła sobie więcej sytuacji do strzelenia bramki. Spotkanie rozpoczęło się tradycyjnie w wykonaniu gości od … straconej bramki. W 3 minucie przypadkowo odbitą piłkę i gapiostwo obrońców Nowin wykorzystał Mateusz Pindral, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości pewnym strzałem lewą nogą w długi róg umieścił piłkę w siatce. Jak się później okazało był to jedyny strzał na bramkę Pacanowskiego w pierwszej połowie w wykonaniu gospodarzy. Goście przeważali, lecz ich akcje kończyły się z reguły niedokładnym ostatnim podaniem bądź też „głupią” stratą piłki. Najaktywniejszym zawodnikiem gości był Szymkiewicz, który jako jedyny próbował „rozerwać” defensywę Nidzianki akcjami indywidualnymi. Po jednej z nich w 10 minucie, kiedy to ograł 3 defensorów gospodarzy w czystej sytuacji strzeleckiej oddał strzał, lecz był on na tyle słaby, że Kropikiewicz nie miał problemów z jego obroną. W 15 minucie Kubicki jak dziecko ogrywa przy linii bocznej Marcina Pindrala, lecz jego dośrodkowanie odbija się od nogi obrońcy i pada łupem dobrze dysponowanego w pierwszej połowie bramkarza gospodarzy. W 22 minucie powinno być 1-1 ale strzał z 2 metrów Boguckiego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kubickiego nie trafia w pustą bramkę. W 25 minucie kolejna indywidualna akcja Szymkiewicza, lecz i tym razem młody pomocnik gości zbyt pochopnie oddaje strzał z 16 metrów i nie trafia w bramkę. W 30 minucie powinien być już remis. Niestety słabo strzelecko dysponowany Szymkiewicz po dobrym podaniu Starka z 5 metrów strzela na tyle mało precyzyjnie, że „padający” bramkarz Nidzianki końcami palców ekspediuje piłkę na rzut rożny. Nowiny dopinają swego w 41 minucie. Rzut rożny wykonuje Król, piłka mocno uderzona zostaje niedokładnie wybita przez obrońcę miejscowych, trafia pod nogi Kaczora, który idealnie dośrodkowuję na głowę Kubickiego, a ten mimo asysty obrońcy umieszcza głową piłkę w siatce. Wynikiem remisowym kończy się więc pierwsza połowa toczona w dobrym tempie z kilkoma ciekawymi akcjami w wykonaniu gości.
Druga odsłona meczu już nie przynosi tylu ciekawych akcji. Goście za wszelką cenę dążą do zdobycia zwycięskiej bramki natomiast gospodarze ograniczają się do kontrataków. Dwa z nich powinny zakończyć się zdobyczą bramkową, lecz w obu przypadkach bramkarz Nowin Pacanowski wychodzi obronną ręką z pojedynków sam na sam. Najpierw w 68 minucie błąd w ustawieniu obrońców gości i idealne podanie za ich plecy marnuje strzelec pierwszej bramki Pindral, którego strzał w dobry stylu broni Pacanowski a chwilę później to samo robi Dominik Sito. Jednak chwilę wcześniej goalkeeper gości popełnia dwa błędy. O ile pierwszy z nich w 60 minucie nie przynosi bramki po nieudanym piąstkowaniu „na słupek”, tak drugi po silnym strzale z rzutu wolnego i wypuszczonej piłce przed siebie sprawia, że nie pilnowany Dominik Sito zdobywa drugą bramkę dla miejscowych dobijając piłkę do pustej bramki. Po jej stracie goście całkowicie się odkrywają dążąc do zdobycia wyrównującego trafienia. W 75 minucie po dokładnym podaniu w „uliczkę” w sytuacji sam na sam znajduje się wprowadzony chwilę wcześniej Jastrzębski, lecz przegrywa on pojedynek sam na sam z Kropikiewiczem trafiając w jego nogi. Ta sztuka udaje im się w 80 minucie. Wtedy to dośrodkowanie Kubickiego trafia na głowę Szymkiewicza, który strzela na tyle silnie, że bramkarz miejscowych wypuszcza piłkę z rąk wprost pod nogi Grudnia a ten z 5 metrów umieszcza ją w pustej bramce. Jakież jest zdziwienie gości, kiedy sędzia asystent pokazuję, że pomocnik GKS-u zagrał wyprostowaną nogą w sytuacji, gdy w promieniu 4 metrów nie znajdował się żaden Zawodnik Nidzianki. Protesty przyjezdnych na nic się zdają i sędzia główny nakazuje wznowić grę rzutem wolnym pośrednim z 5 metra. Co nie udało się Grudniowi, udało się w 85 minucie Jastrzębskiemu. Wykorzystał on fatalny błąd bramkarza miejscowych, który źle obliczył lot piłki mijając się z nią a pomocnik gości praktycznie z zerowego kąta umieścił piłkę w siatce strzałem głową. W tej akcji kontuzji doznał Kubicki, a że trener GKS-u wykorzystał wszystkie zmiany to goście kończyli mecz w 10.
Remis z pewnością nie zadowolił żadnej z drużyn. Gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, lecz ambitni goście tyleż samo razy doprowadzali do remisu, który dał im, co najmniej przodownictwo w tabeli przez jedną kolejkę, gdyż w następnej pauzują.