O: Moravia - Zorza 4:0
Dodane przez kamil1121 dnia Października 12 2009 14:07:17

Treść rozszerzona
Pewne zwycięstwo z ostatnią w tabeli Zorzą odnieśli podopieczni trenera Jacka Pawlika. Mimo wysokiej porażki Pacanowianie nieźle się prezentowali, ale grając od 8 minuty w osłabieniu nie byli w stanie wywieźć żadnych punktów z Morawicy.

Od początku to Moravia przejęła inicjatywę i dyktowała warunki gry. W 8 minucie bardzo dobrą akcję z prawej strony zainicjował Wojciech Młynarczyk, dograł piłkę w pole karne, tu minął się z nią jednak Przemysław Strójwąs. Futbolówkę wybijać próbowali jeszcze obrońcy, ta trafiła jednak z powrotem do Młynarczyka, który huknął bez zastanowienia, a zmierzającą do bramki piłkę ręką zatrzymał jeden z obrońców. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a graczowi przyjezdnych pokazał czerwony kartonik. wnym egzekutorem karnego okazał się Artur Śmiałowski. Prowadzenie i gra z przewagą jednego zawodnika rozluźniły nieco gospodarzy, którzy mieli przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Dopiero w 37 minucie udało im się podwyższyć prowadzenie. Niepewnie w polu karnym zachowali się obrońcy przyjezdnych, piłkę przejął Maciej Zawadzki wrzucił miękko wzdłuż bramki, a zamykający akcję Przemysław Strójwąs głową umieścił ją w siatce.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie gospodarze przeważali i zdobyli jeszcze dwa gole za sprawą Przemysława Strójwąsa. Najpierw zamknął on akcję po rzucie wolnym egzekwowanym przez Sławomira Rożkiewicza i znów głową zdobył gola, a potem wykończył akcję Macieja Zawadzkiego z bliskiej odległości ustalając wynik meczu. Na uwagę zasługuje również zachowanie Artura Śmiałowskiego, który przy stanie 2:0 przejął wykopaną przez bramkarza piłkę i mając przed sobą pustą bramkę skierował ją na aut. Przy wykopie bramkarz gości nabawił się bowiem kontuzji i leżał na 16 metrze od swojej bramki.

Źródło: morawica.pl