B2: Raków - Czarnocin 5:2
Dodane przez ghs dnia Października 14 2015 21:10:08

Treść rozszerzona

Na trudnym, małym boisku w Rakowie w przez niemal całą pierwszą połowę nie mieliśmy nic ciekawego do oglądania. Spotkanie stało na niskim poziomie, gospodarze oddali zaledwie jeden celny, do tego słaby strzał, z którym Adamus nie miał problemów, z kolei goście z Czarnocina trzykrotnie zagrozili bramce Pietrzyka. Najpierw bramkarz Rakowa wybronił uderzenie Paczkowskiego, następnie od gola uratował go słupek, aż w końcu w 36 min. po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dał się pokonać Robakowi.

Po zmianie stron gospodarze zaczęli grać bardziej zdecydowanie, mecz się nam zaostrzył. W końcu ich napór spowodował stratę przed polem karnym gości, którą wykorzystał strzałem z dystansu Walkiewicz. Raków poszedł za ciosem i po kilku minutach już prowadził po kontrowersyjnej bramce Fita. Zespół z Czarnocina domagał się rzutu wolnego na Adamusie, który mając już piłkę w ręce został powalony na ziemię w polu bramkowym, jednak arbiter wskazał na wznowienie gry od środka boiska. Utrata takiej bramki mocno podziała na graczy LZS i w 71 min. stratę udało się odrobić, a na listę strzelców ponownie wpisał się Robak. Niestety jak się później okazało, to było wszystko na co stać gości w tym spotkaniu.

Od tego momentu to piłkarze Rakowa byli częstymi gośćmi pod polem karnym przeciwnika. Niedługo po utracie bramki ponownie wyszli na prowadzenie, gdy po wrzutce z rożnego Pytowski z najbliższej odległości zdobył trzeciego gola dla swojego zespołu. Sędziowie w tym meczu podjęli wiele wątpliwych i kontrowersyjnych decyzji, a jedną z nich niestety dla LZS Czarnocin była kolejna stracona bramka. Mimo spalonego Gardyńskiego sędzia puścił grę i napastnik znalazł się sam na sam z Adamusem. Pierwsza próba była na korzyść czarnocińskiego bramkarza, który wybił przeciwnikowi piłkę spod nóg, jednak szybka dobitka Gardyńskiego sprawiła, że raczej mogło być już po wszystkim. Gospodarze jeszcze raz zmusili bramkarza przyjezdnych do kapitulacji. Pod koniec meczu z po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, które tego dnia były zdecydowanie najmocniejszym atutem Rakowa, Adamus obronił strzał z bliskiej odległości, ale ponownie na wysokości zadania stanął Gardyński, który dobił piłkę i ustalił wynik meczu.

Marcin Adamus