O: Lechia - Koprzywianka 6:1
Dodane przez kamil1121 dnia Października 26 2009 15:15:51

Treść rozszerzona
Kto wybrał się na obiekt w Strawczynie na pewno tego nie żałował. Emocji było co nie miara ponieważ działo się naprawdę dużo. Ale po kolei. Gospodarze znów zagrali bez swojego kapitana Krzysztofa Trzebińskiego, ale wydaje się, że mają na tyle szeroką kadrę, że są w stanie poradzić sobie z każdym przeciwnikiem w klasie okręgowej. Mecz zaczął się od mocnego uderzenia Lechii, do czego piłkarze trenera Władysława Starościaka zdążyli już chyba przyzwyczaić swoich kibiców. W 10 minucie z boku boiska Baran dograł piłkę wzdłuż bramki do Dominika Kasprzyka, a temu nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę. Dziesięć minut później, bramkę zdobył doświadczony i ograny, pełniący role kapitana Mirosław Gałęziowski. W 27 minucie pięknym strzałem z narożnika pola karnego popisał się Krzysztof Kasprzyk, umieszczając piłkę w samym okienku bramki drużyny gości. Od tej chwili zawodnicy Koprzywianki byli bardzo nerwowi i na boisku można było usłyszeć wiele dyskusji. Piłkarze jednej i drugiej drużyny mieli sobie bardzo dużo do powiedzenia. W 38 minucie bramkę na 4-0 po idealnym dograniu od Krzysztofa Kasprzyka wbił Przemysław Gołuchowski - lider klasyfikacji strzelców. Można powiedzieć że była to kopia akcji z 10 minuty. Koprzywianka próbowała kontratakować i jedna z takich akcji przyniosła efekt w 41 minucie kiedy to goście wywalczyli rzut karny, który bez problemu zamienił na trafienie Wojciech Mrozik.

Chwytając się przysłowiowej brzytwy, grający trener Koprzywianki - Wojciech Ciach zażądał w przerwie meczu sprawdzenia dokumentów drużyny gospodarzy. Nie spodobało się to miejscowej publiczności, od której w stronę zawodników gości poleciało kilka gorzkich słów. Po dokładnym sprawdzeniu wszystkich dokumentów okazało się że wszystko jest w porządku i można zacząć drugą połowę. Druga połowa znów zaczęła się od mocnego uderzenia gospodarzy. Podrażnieni zaistniałą sytuacją Lechici przeprowadzili akcje po której prowadzili już 5-1. Gałęziowski dograł prostopadłą piłkę do Barana, a ten w polu karnym z ostrego kąta pokonał bramkarza gości. Ostatnią bramkę zdobył niezawodny Gołuchowski, który zaliczył swoje 12 trafienie w sezonie i tym samym jest samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców. Mecz do końca kontrolowali gospodarze, jednak wyraźnie rozluźnieni marnowali jedną okazję za drugą. Koprzywianka oddała jeszcze 3 celne strzały na bramkę, jednak bez efektów.