O: Zryw - Moravia 1:0
Dodane przez kamil1121 dnia Listopada 12 2009 21:32:14

Treść rozszerzona
Już przed spotkaniem było wiadomo że obie drużyny będą walczyły o 3 punkty. Podopieczni Mariusza Ludwinka po ostatniej porażce w Miedzianej Górze i wcześniejszych słabych meczach pogubili trochę punktów i aby myśleć o odrabianiu strat do czołówki musieli to spotkanie wygrać. Zadanie trudne, gdyż Moravia to zespół z aspiracjami do awansu, a do tego zajmujący 2 pozycję w tabeli. Jednak piłkarze z Łopuszna bardzo dobrze czują się na swoim boisku i trudno było wskazać faworyta. Mecz rozgrywany był przy ciężkich warunkach atmosferycznych i na bardzo grząskiej murawie.

Pierwsza połowa mogła zacząć się fantastycznie dla przyjezdnych. W 3 minucie napastnik Moravii uderzył głową, ale znakomitym refleksem popisał się Daniel Chojnecki, który uratował swój zespół przed utratą bramki. Sytuacja to jakby obudziła gospodarzy, którzy z minuty na minutę czuli się pewniej i coraz groźniej atakowali bramkę Moravii. Bardzo aktywny był Krzysztof Pach i to on w 15 minucie spotkania otworzył wynik meczu. Znajdując się na 16 metrze kapitalnie ograł obrońcę gości, po czym płaskim strzałem w długi róg pokonał bramkarza. Po stracie bramki podopieczni Jacka Pawlika otworzyli się i zaczęli atakować większą liczbą graczy, przez co Zryw miał szanse na szybkie kontry. W 43 minucie bardzo dobrą sytuację miał Paweł Doroszko, ale w sytuacji sam na sam uderzył wprost w bramkarza. Przysłowie mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i mogło się to sprawdzić, ale w 45 minucie napastnik Moravii po minięciu Chojneckiego, który wyszedł z bramki miał przed sobą pustą bramkę, jednak fatalnie przestrzelił obok słupka. Po pierwszej połowie miejscowy Zryw prowadził z Moravią Morawica 1:0.

Druga połowa zaczęła się od ataków gości, którzy za wszelką cenę chcieli zdobyć bramkę dającą im remis, jednak ich próby bardzo dobrze rozbijali obrońcy z Łopuszna. W 65 minucie Zryw przeprowadził bardzo dobrą akcję, niestety dla gospodarzy Michał Jamrozik uderzył niecelnie i piłka przeszła obok słupka. 10 minut później z wolnego uderzał Daniel Latos, ale jego strzał z drobnymi problemami wybronił bramkarz gości. Im bliżej końca meczu, tym coraz większe pomyłki popełniał sędzia i w dużej mierze były to decyzje krzywdzące gospodarzy. Przed polem karnym wychodzącego na czystą pozycję Latosa faulował obrońca gości, za co otrzymał tylko żółtą kartkę. A chwile później przed polem karnym ewidentnie faulowany był Łukasz Piwowarczyk, jednak sędzia uznał, iż faulu nie było. W 85 minucie piłkarze Moravii mogli cieszyć się z remisu. Piłkarz z Morawicy ograł w polu karnym obrońcę i huknął ile miał sił, jednak piłka wylądowała na poprzeczce. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem Zryw mógł podwyższyć prowadzenie, w dobrej sytuacji znalazł się Latos, uderzył obok interweniującego bramkarza, jednak piłka zatrzymała się ... w błocie. Po bardzo dobrym meczu Zryw Łopuszno pokonał na własnym stadionie Moravię Morawica 1:0.






(fot. 1–3 D. Urbańczyk)