O: Zenit - Nowiny 0:1
Dodane przez kamil1121 dnia Listopada 23 2009 13:47:45

Treść rozszerzona
W zaległym meczu kończącym zmagania w rundzie jesiennej klasy okręgowej GKS Nowiny pokonał bardzo szczęśliwie w Chmielniku miejscowy Zenit. Gospodarze w przekroju całego spotkania byli zespołem lepszym prawie we wszystkich elementach… prawie, bo w najważniejszej statystyce – zdobyczy bramkowych okazali się gorsi o to jedno trafienie. Wyrównane były tylko pierwsze minuty spotkania, kiedy to obie drużyny „badały siły” przeciwnika i nie kwapiły się do „zmasowanych” ataków. Od około 5-7 minuty zaczęła uwidaczniać się wyraźna przewaga miejscowych, którzy szczególnie w bocznych strefach boiska bardzo dobrze sobie radzili ze „źle kryjącymi” przeciwnikami. Do tego miejscowi opanowali środek pola, który z konieczności w zespole Nowin był zestawiony „eksperymentalnie” z Grudnia Michała i Jędrzejewskiego. Etatowi środkowi pomocnicy (Szymkiewicz, Wilczyński) oraz ich zmiennik (Wójtowicz) z różnych względów byli nieobecni i ta formacja najbardziej „kulała” wśród gości. W 15 minucie po trzech kolejnych „kornerach” szansę na bramkę dla Zenitu zaprzepaścił Radwański, który z 11 metrów po przypadkowo odbitej piłce trafił w nogę jednego z obrońców Nowin. Trzy minuty później powinno być 1-0 dla miejscowych. Dośrodkowanie z lewej strony Zadorskiego próbuje na 5 metrze „przeciąć” Bogucki, lecz nie trafia w piłkę, która spada pod nogi Białego. Pomocnik Zenitu ogrywa bramkarza, ale na drodze do bramki staje Bogucki, który wybija piłkę z linii bramkowej. W 25 minucie kolejna składna akcja Zenitu. Zadorski wykłada piłkę na 16 metr do Radwańskiego a ten zamiast oddać strzał niepotrzebnie próbuje odgrywać piłkę do Białego i obrońcy gości zażegnują niebezpieczeństwo. W 28 minucie ponownie przed szansą „otworzenia wyniku” staje Biały, który wraz z Nędzą w łatwy sposób „oklepują” na prawej stronie obronę Nowin. Pomocnik miejscowych jednak będąc w polu karnym oddaje strzał wysoko nad poprzeczką. Gospodarze w tym okresie grają bardzo składnie często niepokojąc bardzo dobrze spisującego się w bramce Nowin Pacanowskiego bądź to strzałami z dystansu, bądź groźnymi dośrodkowaniami. Po jednym z takich dośrodkowań w 35 minucie powstaje spore zamieszanie, w którym najprzytomniej zachowuje się Rabiej spokojnie wybijając piłkę sprzed pustej bramki. Goście mają tylko jedną dogodną sytuację w pierwszych 30 minutach. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jędrzejewskiego piłka spada pod nogi Szewczyka, ale ten nie korzysta z bardzo dobrej okazji i z 11 metrów fatalnie „pudłuje”. Gospodarze w dalszym ciągu „prowadzą” grę wykorzystując najczęściej niedokładność podań w szeregach gości. Na obu skrzydłach „dają się we znaki” obronie gości Biały i Zadorski, bardzo często swoimi indywidualnymi akcjami stwarzając niebezpieczeństwo pod bramką Nowin. Gdy wydaje się, że bramka dla miejscowych jest tylko kwestią czasu goście przeprowadzają bardzo składną akcję. Piłkę przed własnym polem karnym przejmuje Rabiej, szybko podaje ją do środka Grudniowi a ten na dwa kontakty „uruchamia” na prawym skrzydle Szewczyka. Pomocnik Nowin ogrywa w sytuacji jeden na jeden obrońcę Zenitu i idealnie wykłada piłkę Królowi, który z najbliższej odległości nie pilnowany przez nikogo „wpycha futbolówkę” do siatki. Tak więc pomimo ogromnej przewagi gospodarzy to goście cieszą się z prowadzenie po pierwszych „trzech kwadransach”

Druga odsłona meczu zaczyna się bardzo źle dla przyjezdnych. W 50 minucie za drugą żółtą kartkę boisko musi opuścić Grudzień i goście od tego momentu muszą sobie radzić w „10”. Wydaje się, że po tej sytuacji piłkarzom Zenitu będzie łatwiej, a zdobycie bramki (bramek) będzie tylko kwestią czasu. Nic bardziej mylnego. Przyjezdni na tyle skutecznie „zamurowali” własne przedpole, że gospodarze z gry nie byli im w stanie zagrozić. Największe niebezpieczeństwo było po stałych fragmentach gry. Wtedy to pod bramką Pacanowskiego powstawało często ogromne zamieszanie, ale bramkarz przyjezdnych wychodził z tego obronną ręką. Z upływem czasu gospodarze grali coraz bardziej nerwowo, szukając jak najszybciej „otwierającego” podania, a ich akcje często kończyły się na zdecydowanie lepiej spisującej się niż w pierwszej połowie obronie gości. Kiedy zawodziła „gra kombinacyjna” gospodarze „grali na tzw. aferę”, i mieli jedną okazję bramkową. Jedyny błąd w meczu popełnił Pacanowski, który w trudnej sytuacji nie utrzymał piłki w rękach, ta spadła pod nogi Zadorskiego, lecz pomocnik Zenitu z ostrego kąta trafił w zewnętrzną część słupka. W 70 i 75 minucie dwie identyczne sytuacje do zdobycia bramki „marnuje” Biały, który z narożnika 5 metra po silnych dośrodkowaniach z rzutu wolnego nie trafia w bramkę. W tej części gry goście odpowiadają tylko jedną sytuacją. W 90 minucie wyprowadzają kontrę, piłkę na prawej stronie otrzymuje Szewczyk, który ogrywa obrońcę i nie atakowany przez nikogo w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafia go w nogę. A że była to ostatnia akcja meczu goście unieśli ręce w geście triumfu „wyworząc” z Chmielnika niezasłużone ale ciężko wywalczone 3 punkty.

Tego meczu nie zwyciężyli goście, lecz przegrali gospodarze, którzy pomimo, że byli drużyną lepszą zaprzepaścili ogromną szansę na pokonanie lidera przez fatalną skuteczność. Goście pomimo najsłabszego meczu w rundzie umocnili się na prowadzeniu i „oddalili” od grupy pościgowej.