![]() |
KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski | 1–0 | Łysica Akamit Bodzentyn | ![]() |
1 — 0 KSZO 1929: 22 90+3' — 2Łysica: 33
79'), 20 81', 13 89', 7 |
| W 2. minucie Kamil Dziadowicz nie wykrzystał rzutu karnego (Tomasz Dymanowski obronił). |
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Dariusz Anduła, kontuzjowany snajper Łysicy zapowiadał: - Musimy uważać na ich stałe fragmenty gry. Unikać spięć pod bramką i trzymać futbolówkę na połowie przeciwnika. Plan dobry, ale na murawie należało go jeszcze zrealizować. Kibice nie zdązyli jeszcze dobrze usiąść na trybunach, a KSZO prowadził już 1:0. Sytuacja z 2 minuty wywołała sporo kontrowersji. Do rzutu karnego podszedł Kamil Dziadowicz. Jego uderzenie wyczuł doświadczony golkiper Łysicy Tomasz Dymanowski, ale przy dobitce był już bezradny.
(fot. lysicabodzentyn.futbolowo.pl)
Tomasz Dymanowski, grający trener Łysicy:
Co z tego, że byliśmy faworytem konfrontacji, skoro szybko daliśmy sobie strzelić gola. Bramka tak naprawdę ustawiła spotkanie. KSZO grało się łatwiej. Mieliśmy przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Graliśmy piłką w szerz, zamiast do przodu. Przy takiej postawie nie mieliśmy prawa wpisać się na listę strzelców i tak się stało. Co mogę powiedzieć o drugich 45 minutach? Jak na nasz zespół zagraliśmy kompromitująco. W sobotę zabrakło wszystkiego by punkty pojechały do Bodzentyna. Szkoda, bo z takim rywalem jak KSZO powinniśmy poradzić sobie bez większych kłopotów.
Patryk Barucha, pomocnik Łysicy:
- Zawaliliśmy początek spotkania. Muszę przyznać, że z perspektywy ławki rezerwowych (Barucha pojawił się po przerwie w miejsce Macieja Horny – przyp.red.) karny został podyktowany z kapelusza. Mecz był wyrównany, w końcówce otworzył się. Mieliśmy przez to więcej sytuacji do tego by pokonać Zacharskiego. Niestety nie udało się i z tego jesteśmy najbardziej zawiedzeni.
Pomarańczowi po przerwie nastawili się na bronienie jednobramkowej zaliczki. Zwycięstwo „dowieźli” do ostatniego gwizdka. Wam ostrowieckiego muru nie udało się rozbić.
- Pod koniec spotkania postawiliśmy wszystko na jedną kartkę i graliśmy trójką w obronie. Dzięki temu, gospodarze mogli nas swobodnie kontrować. Mieliśmy swoje okazje, ale zabrakło najważniejszego – skuteczności i ruchu z przodu. Moim zdaniem Łysica w przekroju meczu nie była zespołem na pewno gorszym i nie zasłużyła na porażkę.
Tomasz Ciesielski, obrońca Łysicy:
Za Łysicą przemawiało wszystko: lepsza pozycja w tabeli, bilans bramkowy i fakt, że tydzień wcześniej drużyna przełamała się w meczu z rezerwami krakowskiej Wisły, gdzie grając w mocno przemeblowanym składzie wygrała 2:1. Nikt z was nie spodziewał się, że pojedynek zakończy się zwycięstwem ostrowczan.
- Na pewno nie spodziewaliśmy się takiego początku i tego, że już w 2 minucie stracimy bramkę. Wiedzieliśmy jak gra KSZO i na co ich stać. Rozmawialiśmy o tym na odprawie. Zdawaliśmy sobie sprawę czym mogą nas zaskoczyć. Sprawdził się najczarniejszy sen. Mecz ułożył się pod gospodarzy. Mimo, że nie udało im się wykorzystać karnego i tak znaleźli sposób na pokonanie Tomka Dymanowskiego.
KSZO ustawił autobus w polu karnym, a wam przez te zasieki nie udało się przedrzeć.
- Było do przewidzenia, że drużyna Rafała Lasockiego po tym jako zdobyła gola, przyjmie właśnie taką taktykę. Próbowaliśmy rozmontować ich defensywę, ale nie wychodziło. Musimy cały czas nad tym pracować i cały czas to poprawiać. Zostało mało czasu. Przed nami dwa, najważniejsze spotkania okręgowego Pucharu Polski. Ligę musimy skończyć na 3. pozycji, bo na dogonienie lidera czy drugiego zespołu nie mamy już szans. Musimy zagrać sami dla siebie. Runda wiosenna jest w naszym wykonaniu fatalna.
Czego zabrakło by punkty pojechały do Bodzentyna?
- Nie mieliśmy pomysłu na zaskoczenie przeciwnika. Zabrakło kreatywności w myśleniu o ofensywie. Na to trzeba zwrócić uwagę na treningach. Nie potrafiliśmy poradzić sobie z zespołem, który zamurował dostęp do własnej bramki. Musimy znaleźć receptę na strzelenie choć jednego gola. Biliśmy nieskutecznie głową w mur.
Źródło: lysicabodzentyn.futbolowo.pl
Ekstraklasa
I liga
II liga
III liga
IV liga
Klasa okręgowa
Klasa A, gr. I
Klasa A, gr. II
Klasa A, gr. III
Klasa B, gr. I
Klasa B, gr. II
Klasa B, gr. III

90+3' —

Klimontowianka – Moravia
Naprzód – Pogoń-Sokół